12 marca 2020

Klasycznie i dziewczęco

Czujecie to? Wiosna już za rogiem, a u mnie uszyło się jeszcze coś na ostatnią chwilę zimy. Biorąc jednak pod uwagę aktualne temperatury, obawiam się, że trochę spóźniłam się z tą bluzą. Ale od początku...
Czasem robię zakupy trochę kompulsywnie. Kilka miesięcy temu miałam lekki napad w sklepie metry i centymetry i kupiłam m.in. złotą lamę, którą wykorzystałam, póki co, tylko na róg jednorożca (tu możecie go zobaczyć). Poza tym kawałek dzianiny, z której uszyłam spódniczkę (o tym innym razem) oraz trzy różne rodzaje materiałów, ale każdy w takim samym (!), turkusowo-szmaragdowym kolorze. 

Aktualnie został mi jeszcze nietknięty welur, na który nie mam pomysłu, więc czeka w szafie. Drugi to cienki sztruks. Uszyłam z niego spodenki, których zdjęcia od paru tygodni są na facebooku. A trzeci, to dresówka na ciepłym miśku. Z tej ostatniej powstała bohaterka dzisiejszego wpisu, czyli bluza z falbankami.


Dzianina jest gładka, więc żeby nie było nudno chciałam dodać jakiś kolorowy akcent. Z myślą o kieszeniach, aplikacjach, czy innych wstawkach zaczęłam przeglądać ścinki, które mam w zwyczaju gromadzić. Jedynym, pasującym kolorystycznie kawałkiem, był pasek cienkiej dresówki, który został po szyciu innej bluzy (a konkretnie tej). 

Starczyło mi tego jedynie na falbanki:


Bluza uszyta jest na bazie klasycznego wykroju na bluzkę z raglanowymi rękawami. Wprowadziłam tylko swoje modyfikacje w postaci właśnie falbanek i lekko wydłużonego tyłu.


A na koniec moja modelka, która do tej sesji została namówiona niemal szantażem 😂 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza