28 lutego 2020

Jednorożce jednak istnieją

Uczyłam się szyć, zaczynając od zabawek, poduszek i dekoracji. Nie sądziłam, że zajmę się szyciem odzieży. Wydawało mi się to zbyt trudne i pracochłonne. Dziś, jak na ironię, to właśnie szycie ubrań sprawia mi największą satysfakcję. Niemniej jednak mam czasem potrzebę oderwania się od szycia kolejnej bluzki czy sukienki i powrotu "do korzeni".
Staram się śledzić, co się teraz sprzedaje, co jest modne. Projektanci dziecięcej przestrzeni prześcigają się w wymyślaniu nowych trendów. Wczoraj tiule i brokaty, dziś drewno i minimalizm. Rodzice chcą być na bieżąco. Ekologicznie, kreatywnie, przytulnie, ładnie, praktycznie, koniecznie w ruchu montessori czy co tam jeszcze miłe panie z Instagrama narzucą 😉 

Nie wiem, czy mój nowy uszytek - poduszka/przytulanka - jednorożec wpisuje się w jakiekolwiek aktualne trendy wnętrzarskie, ale najlepiej odnajduje się w swoim naturalnym środowisku. Pokoju małej księżniczki 💖




Każdy uszytek, który powstaje na podstawie wykroju mojego własnego projektu to prototyp. Moje dzieci, to takie króliki doświadczalne, które dostają ode mnie rzeczy do testów. Większość z nich nie jest wersją ostateczną gotowego produktu. Tak też było z jednorożcem. Kiedy rysowałam szablon, wszystko wydawało się być ok, ale dopiero po zszyciu wszystkich części i wypełnieniu poduchy widać co wymaga poprawy.

Kolejne wersje, o ile powstaną, będą miały nieco krótszy pysk i szerszy tors (czy konie mają tors?!). Moim zdaniem, ten jest chyba zbyt blisko spokrewniony z jakimś konikiem morskim 😂





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza