1 maja 2020

Pingwin potrzebny od zaraz

Przeważnie nie mam problemu ze spełnianiem zachcianek córki, bo nie miewa ich zbyt często. A jeśli są to pomysły drogie, tandetne, niemożliwe do spełnienia, to całe szczęście łatwo ją od nich odwieść. Ostatnio marudziła o.... pingwina. Nie wiem skąd jej się to wzięło, bo nie chodziło nawet o jakiś konkret, postać z bajki czy wypatrzoną gdzieś zabawkę. Padło hasło pingwin i mama pingwina uszyła 😊
Zaczynam od wykroju i tu z pomocą zawsze przychodzi pinterest. Znalazłam wzór na przytulankę, ale niestety wszystko opisane po rosyjsku. Oczywiście, że można skopiować tekst i wrzucić do translatora 😜 ale jak nie ma tekstu, tylko nieostre zdjęcia, a na nich ledwo widoczne literki, to zaczynają się schody... Jako, że z cyrylicą nigdy nie miałam do czynienia, to musiałam szyć "na czuja". Elementy wykroju przypominały mi trochę te, z których szyłam Peppę (wpis o śwince), więc spróbowałam tym sposobem wykonać pingwina. 


Tosia zadowolona, więc chyba się udało 😉

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza