13 listopada 2018

Mufka do wózka


Przyszła pora na prezentację ostatniego uszytku spod hasła "projekt wyprawka" i mogę udać się na zasłużony odpoczynek 😉

Spacery w okresie jesienno-zimowym. Znacie to? Te wszystkie kombinezony, kocyki, śpiworki... Ile rodziców po opatuleniu bobasa pamięta jeszcze o sobie? Dzielnie przedzieramy się przez pluchy i zaspy, łapiąc choćby jeden, ostatni promyk słońca, żeby już całkiem na depresję nie zapaść. I tak pchamy ten wózek zgrabiałymi rękami, bo zapomnieliśmy rękawiczek... 

Więc, kiedy przypadkiem trafiłam w internecie na mufki do wózka, postanowiłam że muszę taką mieć.




Zamówiłam 0,5mb poliestru wodoodpornego w serduszka z zielonym akcentem, żeby pasował do wózka. Zmierzyłam rączkę, narysowałam wykrój i zabrałam się do szycia.
Wewnętrzna część mufki to znienawidzone przeze mnie minky, a środek wypełniłam owatą. Mufka zapina się na zatrzaski.






Szczerze nienawidzę szyć z minky. Nie wiem czy to jest kwestia moich umiejętności, ale nigdy nie wychodzi mi to tak, jak bym chciała. Decyduję się na użycie tego polaru tylko na własny użytek, wtedy jestem w stanie przymknąć oko na wszystkie niedoskonałości gotowego produktu 😜 Teoretycznie od momentu narysowania wykroju do nabicia ostatniej napy, w dwie godziny mufka powinna być gotowa. U mnie trwało to zdecydowanie dłużej. Minky ciągnie się na wszystkie strony, ucieka spod igły, generuje niezliczone minuty prucia... Ostatecznie się udało, ale nie było lekko.

Przy szyciu mufki korzystałam z popularnych ostatnio klamerek do tkanin:



Przyznam, że to naprawdę fajna alternatywa dla tradycyjnego szpilkowania. Polecam jednak zaopatrzenie się w klamerki na aliexpress 😉 W polskich sklepach cena klamerki to ok. 1zł za sztukę. U naszych "przyjaciół" z Chin za 8zł dostajemy paczuszkę 50szt. Warto!

P.S. Zdjęcie, jak mufka prezentuje się na wózku podczas użytkowania, postaram się wrzucić już po narodzinach bobasa, kiedy wyruszymy na pierwszy spacer 😊

EDIT 21.01.19

Zgodnie z umową edytuję wpis dodając fotki i spostrzeżenia po prawie dwóch miesiącach użytkowania mufki.


Poniżej, w kilku punktach, moje uwagi do samego wykonania mufki:

1. OTWORY NA DŁONIE
mierząc w domu było ok, niestety nie wzięłam pod uwagę, że ręce w rękawach puchowej kurtki mogą się nie zmieścić - no i się ledwo mieszczą... - dłonie męża tym bardziej!

2. ŹLE UMIESZCZONE ZATRZASKI
zauważyłam to już w domu, ale ciężko to teraz poprawić. Kwestia jest raczej estetyki, ale moim zdaniem mufka powinna się zapinać "na zakładkę", a nie obie połówki do zewnątrz...

3. PRZESTRZEŃ WOKÓŁ RĄCZKI
zdecydowanie zostawiłam za dużo luzu i teraz dostaje się tamtędy zimno...


Ja ze swoją mufką już niewiele mogę zrobić, ale niech to będzie wskazówka dla Was, na co zwrócić uwagę przy szyciu. 

Pozdrawiam! :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz