18 sierpnia 2016

Taka faza...

Jakieś pół roku temu wymyśliłam sobie zmianę wystroju w salonie. Zaczęłam wtedy zaopatrywać się w turkusowe dodatki, uszyłam poduszeczki, a nawet przemalowałam swoją starą niciarkę (wpis tutaj). Ostatnio stwierdziłam, że brakuje mi jeszcze wazonu ;) Nie znalazłam dotychczas takiego, który by mi odpowiadał, więc jak zwykle musiałam kombinować sama. Przypomniały mi się serwetki z pawiem, które kupiłam przy okazji malowania niciarki. Wyciągnęłam więc moje szpargały do decoupage'u i zabrałam się za przerabianie słoika na wazon. Niestety w trakcie okazało się, że jeden z preparatów do spękań wysechł i musiałam zamówić nowy. Czekając na dostawę i korzystając z okazji, że cały majdan mam rozłożony, machnęłam kilka zakładeczek, które od dawna leżały w moim składziku przydasi...
Kiedy małżon zobaczył co robię, zapytał: 
- będziesz tym handlować? 
Jeszcze nie wiem - odpowiedziałam. 
- aha, rozumiem, masz fazę... 

Nadal nie wiem, co będę robić z tymi zakładkami, bo od dłuższego czasu jestem "czytająca inaczej" i głównie korzystam z czytnika e-booków. Mimo, że zdarza mi się czasem trzymać w ręku papierową książkę, to jedna zakładka zdecydowanie mi wystarczy. Będę musiała znaleźć jakichś chętnych na tą nadprogramową ilość, ale jak powiedziała Scarlett - bohaterka mojej ulubionej książki - "Pomyślę o tym jutro..." ;)

awers
rewers






Chyba wyszły całkiem nieźle. Podobają się?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz