21 lipca 2016

Nie próżnuję...

Choć mogłoby się wydawać, że ostatnio za wiele nie uszyłam, to jednak zapewniam, że jakieś uszytki nadal wychodzą spod stopki mojej maszyny. Przed Wami wpis usprawiedliwiający, a także w ramach zadośćuczynienia prezentuję króliki, które jeszcze nie ostygły po wczorajszym szyciu ;)
Przyznaję, że przez jakiś czas nie powstało u mnie nic nowego... A taka "bezpłodność" bardzo mnie frustruje. Jak wiadomo z fejsbuka, byliśmy na urlopie, więc czas poświęcałam w 100% rodzinie, a potem rozkręcona po wyjeździe nadrabiałam książkowe zaległości. Niestety mam już tak, że jak czytam, to nic innego się nie liczy - nawet obiadów nie mam czasu gotować! Pochłonęłam cztery czy pięć książek i ocknęłam się w połowie lipca z myślą, że nic nie uszyłam... No, może nie tak do końca nic, bo w międzyczasie trzasnęłam szybko zamówienie na poduszkę-rogala do karmienia dla koleżanki i literki z imieniem jako prezent na powitanie maluszka. Dopiero w ostatnim tygodniu udało mi się zrealizować kolejne zamówienia na dwie sowy, a także na parę królików, które chcę dzisiaj pokazać.


W związku z tym, że jestem ostatnio mocno rozleniwiona, to poświęciłam na uszycie tych królików więcej czasu, niż mogłabym potrzebować. Całe szczęście klientce się nie spieszyło ;) dodatkowe opóźnienia wynikały najpierw z braku materiału, później zabrakło wypełniacza... Wczorajszy dzień poświęciłam na ubranie i wykończenie moich uszatków. Robiłam trzy podejścia do uszycia bluzeczki dla pani króliczki, ale jak widać na załączonych zdjęciach, bluzka udać się nie chciała... :-/ 
Mam nadzieję, że klientce się spodoba, bo ja jestem naprawdę zadowolona z efektu końcowego.



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz