2 kwietnia 2016

Dumna jak... paw!

W jednym z ostatnich wpisów pokazywałam Wam poszewki na poduszki (klik), które miały być ostatnim turkusowym dodatkiem w moim salonie. Tak się jakoś "przypadkowo" złożyło, że jednak ostatnim nie były ;) A to wszystko przez pawie, w których się zakochałam. Musiałam, po prostu MUSIAŁAM je mieć. Postanowiłam więc przeprowadzić "drobną" metamorfozę na mojej niciarce. Okazało się jednak, że upolowanie pawia to niełatwe zadanie. Ale od początku...
Przeszukując internet pod hasłem turkus, moim oczom ukazała się absolutnie przepiękna szkatułka wykonana techniką decoupage. Wieczko ozdobione było serwetką z pawiem. Najpiękniejszym pawiem jakiego widziałam! Po drobnym dochodzeniu wiedziałam już, że mam do czynienia z tzw. paisley peacock, czyli pawiem zdobionym tradycyjnymi tureckimi wzorami. Teraz wystarczyło tylko zdobyć serwetkę. Zadanie proste nie było... Jedynym źródłem do jakiego dotarłam, to zagraniczne serwisy Amazon oraz Ebay, gdzie paczka 20 serwetek kosztowała - uwaga! 11-18$ +koszty wysyłki. 
Na szczęście z pomocą przyszły mi koleżanki z facebookowej grupy, dając namiar na polski sklep, gdzie można zakupić takie serwetki. Prawdopodobnie tam też są sprowadzone ze Stanów, bo 2,50zł za sztukę, to niebagatelna kwota. Jednak kupiłam je bez wahania ;)


serwetka z pawiem


Jakże wielkie było moje rozczarowanie, kiedy okazało się, że zamiast standardowych, dużych serwetek 33x33cm, dostałam te mniejsze 25x25cm. Moja wina, bo nawet nie przeczytałam przed zakupem, jaki mają rozmiar. Niestety, aby zrealizować mój plan pokrycia wzorem całego wierzchu niciarki, potrzebowałam większej grafiki. Jedynym wyjściem był transfer, którego nigdy nie robiłam. 
Poprzednim razem, kiedy ozdabiałam tę niciarkę poszłam na łatwiznę. Nie rozkręcałam żadnych elementów, nie wysilałam się z malowaniem, wykorzystałam prosty wzór i chyba położyłam tylko jedną warstwę lakieru. Tym razem postanowiłam podejść do sprawy porządnie. Zeszło mi się ze wszystkim prawie tydzień, ale głównie przez czas, w jakim schły kolejne warstwy (jak nigdy, nie użyłam ani razu suszarki, żeby przyspieszyć!). Przedstawiam Wam efekt jaki osiągnęłam. Transfer mimo obaw wyszedł zadowalająco. Jest wiele niedoskonałości, ale jak na przeróbkę już raz malowanej pracy, wyszło całkiem nieźle. Większość bubli i tak widać dopiero z bliska ;)

Zdjęcia przed i po metamorfozie.








paisley paw niciarka




Skrzyneczka została rozebrana na części pierwsze i dokładnie przeszlifowana. Następnie pomalowana farbami akrylowymi AMSTERDAM (brąz kolor nr 409, turkus kolor nr 557). Jako podkład pod grafikę użyłam białej farby emulsyjnej Śnieżka. Transfer wydruku z drukarki laserowej wykonany metodą "na lakier". Całość wykończona tym samym lakierem akrylowym do drewna - Vidaron.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz