20 grudnia 2015

Zarobiona jestem...

Jednak atmosfera świątecznych przygotowań udziela się wszystkim. Tylko, że ja, zamiast sprzątać, gotować i robić zakupy zajmuję się zupełnie czymś innym. Ostatnie dwa tygodnie upłynęły mi na realizacji zamówień prezentowych i nie tylko. Z przykrością stwierdzam, że nie udało się spełnić wszystkich życzeń, ale od tego jest święty Mikołaj! ;) Dzisiaj wpis podsumowujący moje działania podczas tej dłuższej nieobecności. Mam sporo zdjęć, więc postaram się ograniczyć treść :D
Po pierwsze - moje ostatnie zrealizowane zamówienie. Co tu dużo pisać, po prostu literki, które tworzą imię małej Lenki. Właściwie nadal "ciepłe", bo wczoraj późnym wieczorem doszywałam jeszcze filcowe kwiatuszki.

imię Lena

Po drugie - zegar. Mam taką "osobistą stylistkę paznokci", która ostatnio zdecydowała się swoje usługi objazdowe zamienić na stacjonarne. Na jej życzenie powstał zegar ścienny zdobiony techniką decoupage. Mam nadzieję, że dobrze wpasował się w szaro-czarno-biały wystrój jej mini saloniku kosmetycznego.


Po trzecie - coś dla przyszłej mamy. Pamiętacie moją dziergającą na szydełku koleżankę? Otóż już wkrótce zostanie..... ciocią ;) podpowiedziałam jej, że dobrym prezentem dla siostry będzie poduszka dla ciężarnych. Pogrzebałyśmy trochę w internecie i zdecydowałyśmy się na tzw. model "I", który ułatwia spanie ciężarnej na boku. Później taka poduszka służy za pomoc przy karmieniu maluszka, a jak dziecko trochę podrośnie robimy z niej kojec wspomagający siadanie. Ogólnie ma bardzo dużo innych zastosowań, ale nie będę tutaj reklamować ;) Pokażę tylko, że udało mi się ją uszyć. Poducha ma w obwodzie ok.30cm oraz 160cm długości. Dodatkowo ma wszyte troczki ułatwiające modyfikowanie kształtu. Mimo takich rozmiarów waży tylko około kilograma, dzięki wypełnieniu z lekkich jak puch kulek silikonowych. 

  
A na koniec - zakochane króliki. Pamiętacie wpis o pierwszym króliku (o ten), który został podchoinkowym prezentem? Na podobny upominek zdecydowała się inna znajoma, która poprosiła o parkę dla siostry i szwagra. Niestety, nie udało mi się sprostać oczekiwaniom wymagającej klientki... Ale króliki uszyłam! Teraz muszę znaleźć im nowy dom. Może Ty czytelniku, chcesz przygarnąć uszatego pod swój dach? Dostępne razem lub osobno (choć nie mam sumienia ich rozdzielać).


W międzyczasie stworzyłam jeszcze coś..., ale to będą prezenty dla moich bliskich, więc na razie nie mogę Wam pokazać. Przede mną zostało już tylko jedno zadanie, potem lepienie pierogów, pakowanie prezentów i święta! Wszystkiego dobrego Wam życzę, do zobaczenia (poczytania) jeszcze przed końcem roku ;)
PODPIS

1 komentarz:

  1. Ojej szkoda by było rozdzielać królią parke, widać że razem są bardzo szczęśliwi!
    Wielofunkcyjna poducha dla przyszłej mamy świetna - materiał i wielokrotność zastosowań zachwyca! :) już nieraz czytałam o kulkach silikonowych. Jakie jest Twoje zdanie na ich temat? I gdzie kupujesz? :)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę cudownych, rodzinnych Świąt i jeszcze więcej pięknych uszytków w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń