29 października 2015

Legenda o literkach, czyli maszyną pisane

Dawno nic nie szyłam, a jak mam dłuższą przerwę, to zaczyna mnie nosić ;) nie miałam pomysłu na nowy projekt, więc postanowiłam nanieść poprawki do tildowych królików, które kiedyś stworzyłam (tutaj się nimi chwaliłam). Im dłużej na nie patrzyłam, tym więcej widziałam wad. Próbując poprawić pierwowzór, uszyłam powiększoną wersję królika (foto na fb), która też okazała się klapą... Uznałam, że szycie uszatych, to nie jest moje powołanie. Myślałam, kombinowałam i przypomniał mi się jeszcze jeden porzucony uszytek, którego efekt końcowy pozostawia wiele do życzenia. Ponownie zabrałam się za literki!
Staram się podążać za aktualnymi trendami, więc nie mogłam nie zmierzyć się z dekoracyjnymi literkami do dziecięcych pokoi. Pierwsze podejście nie było zbyt udane. Potraktowałam ten pomysł po macoszemu. Za mało poczytałam, za szybko skroiłam, niechlujnie zszyłam spodziewając się cudów. Wyszło jak wyszło, czyli byle jak... Skorzystała na tym tylko Antonina, bo literka A trafiła w jej zabawkowe zasoby.

szyta literka

Wczoraj postanowiłam zabrać się za litery jeszcze raz, ale tym razem porządnie. Przede wszystkim musiałam zmienić czcionkę, bo poprzednia była bardzo wymagająca ;) W związku z tym, że Tosia ma już swoje imię na ścianie, zdecydowałam się na inny napis. 

szyte litery

Tym razem postarałam się trochę bardziej. Nie do końca opanowałam szycie literek z otworem, takich jak O i wcześniej A, ale jeszcze kilka i dojdę do wprawy. Poza tym, mimo że wszystkie szyłam na podstawie wydrukowanych szablonów, mam wrażenie, że O jest jakby z innego kompletu... Dodatkowo każda z literek zyskała też tasiemkę do powieszenia. Ogólnie jestem całkiem zadowolona, choć zawsze można coś poprawić :D

wypchane literki

A tak prezentuje się już w pokoju. Nie przemyślałam wcześniej gdzie będzie wisieć, bo w tym układzie lepiej by wyglądało, gdyby V i E zamienić kolorami...


PODPIS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz